:: rapsodyblog

::
:: Niech żyje bal!

:: strona główna

19:42:09 2010-01-30

Niech żyje bal!


Rok czekania, plany, zaproszenia, sukienki, fryzury, cekiny, brokat, świecidełka, ozdoby, satyny, tiule, wzory, paski, groszki, koronki, gorsety, złoto, srebro, kamienie szlachetne, kosmetyki, spinki, szpilki, pończochy, palety odcieni, faktury materiałów, tonacje barw, gra świateł, połysk i mat, ćwieki, hafty, bielizna, perfumy... I nie straszna mroźna zima, zaspy po kolana, spóźnione autobusy, trasa z Rybnika do Wodzisławia, przymiarki, poprawki, zmęczone oczy, złamane paznokcie, bolące stopy, wydatki wyższe od przewidywanych. Bal Socjologa jest raz w roku, warto więc wyczekiwać, przygotowywać się, jeździć tam i z powrotem, dobierać dodatki, balsamować skórę, wybierać partnera. To prawdziwie magiczna noc. Wspaniałe towarzystwo i taneczna muzyka to gwarancja świetnej zabawy do białego rana. No bo czego chcieć więcej?

Tegoroczny bal przetańczyłam aż do ostatnich nut płynących z głośników, nie żałowałam nóg, czułam się wspaniale w takiej kreacji i wśród moich ukochanych dziewczyn. Wróciłam niezmiernie zmęczona, ale tak bardzo pozytywnie zmęczona.

Tegoroczny bal nie był taki, jakim sobie go wyobraziłam jesienią.





skomentuj (0)