|
:: rapsodyblog :: :: Maluję Ci jesień błękitną :: strona główna |
22:26:33 2009-12-05 Maluję Ci jesień błękitnąŻaden obraz tak mnie nie zmęczył. Godziny nad taflą gruboziarnistego brystolu. Drażniąca woń utrwalacza i drobinki pasteli wtopione wręcz w każdy milimetr moich dłoni. To cień nie tam gdzie trzeba, to światło nie świeci tak, jak bym chciała. Paleta kolorów jest na wyczerpaniu, a one wciąż nie są takie, jak bym sobie życzyła. Mgłę raz rozprasza wiatr, innym razem delikatne podmuchy powietrza z moich płuc. Różowa czy szara... Nie taka, a inna. Nie inna, ale taka. Dzieło zmierza ku końcowi, ale mnie nie zadowala. A ta ławka nieszczęsna... do ilu razy sztuka? Miała ta jesień być najpiękniejsza. Taka o jakiej mówiłeś. A jaka jest? Przy chińskich plantacjach bawełny, gdzie obraz ostatniej jesieni po brzegi wypełniony był wrażaniami i uśmiechem. Urokliwy, a w rezultacie nieżyczliwy dla mnie. Tam zawisnąć powinno moje dzieło, by wróżki szyjące rękawiczki też mogły za tą abstrakcyjną jesienią zatęsknić.
skomentuj (0) |